Nagonka Naczelnej Izby Lekarskiej na niezależnych lekarzy

W czasie kiedy Polacy są każdego dnia torpedowani hiobowymi wieściami na temat kryzysu koronawirusowego, można by oczekiwać, że Naczelna Izba lekarska (NIL) nie będzie tracić czasu na prześladowanie lekarzy, którzy podpisali apele do polskich władz w sprawie szczepień i walki z Covid-19. Tak jednak nie jest. Mimo zalewających nas informacji o tysiącach nowych zakażeń i przeciążonych szpitalach, NIL atakuje dokładnie tych medyków, którzy walczą na swoich oddziałach o zdrowie i życie pacjentów covidowych jak prof. Ryszard Rutkowski czy Paweł Basiukiewicz. Powód: odmienne zdanie na temat szczepień i niszczących życie społeczne i gospodarcze lockdownów.

Apele w sprawie dobrowoloności szczepień i covidowych rygorów sanitarnych odbiły się pod koniec zeszłego roku szerokim echem w mediach, świecie nauki i polityce. Podpisało je ponad 60 lekarzy i naukowców, w tym wielu profesorów. Nie spodobały się one członkom Rady Medycznej przy premierze, Ministrowi Zdrowia i NIL. Minister Niedzielski nazwał lekarzy-sygnatariuszy apeli kołtunami, a szef NIL prof. Andrzej Matyja zapowiedział na forum Komisji ds. Zdrowia Senatu RP: „My wszyscy tych lekarzy w tej chwili, będziemy, brzydkie słowo użyję, przesłuchiwać, czy wzywać do wyjaśnień ich postawy, przed organy odpowiedzialności zawodowej.”

W ślad za słowami prof. Matyji poszły czyny. W krótkim czasie po zapowiedzi przesłuchań, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej NIL lekarz Grzegorz Wrona po donosie nikomu nieznanego lekarza Michała Głogowskiego wszczął postępowanie wyjaśniające i zaczął rozsyłać kuriozalne wezwania do lekarzy, którzy podpisali się pod apelami do władz. Wrona zarzucił sygnatariuszom wprowadzanie opinii publicznej w błąd ws. walki z Covid-19, naruszenie Art. 71 Kodeksu Etyki Lekarskiej i zażądał od nich złożenia wyjaśnień w Izbie (list poniżej).

Fundacja Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi Ordo Iuris, która zajmuje się naruszaniem praw obywateli, nie zostawiła suchej nitki na NIL, stwierdzając między innymi że „nikt nie ma obowiązku dostarczania dowodów przeciwko sobie”. Ordo Iuris podkreśliło też, że „Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów, a także wolność zdobywania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP). Co istotne,  wspomniane wyżej, a gwarantowane konstytucyjnie wolności, są należne każdemu. Oznacza to, że każdy – bez względu na wykonywany zawód – może wyrażać swoje poglądy, a także zdobywać i rozpowszechniać informacje. Przejawem wolności wyrażania poglądów i rozpowszechniania informacji jest prawo do składania petycji”.

W obronie lekarzy wystąpili też posłowie Jarosław Sachajko i Paweł Szramka. Złozyli oni zapytanie do Ministra Zdrowia w sprawie przesłuchań lekarzy krytykujących narrację rządu w sprawie COVID-19, na którą wiceminister zdrowia Waldemar Kraska udzielił jedynie zdawkowej odpowiedzi (oba dokumenty poniżej).

Sprawą zainteresowało się też Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, walczące o prawa osób poszkodowanych w wyniku szczepień, i złożyło zawiadomienie do prokuratury za cenzurowanie lekarzy.

Wyjaśnienia złożyli też sygnatariusze, oznajmiając, iż mają prawo do wolności wypowiedzi (przykład poniżej).

Mimo druzgocącej opinii prawnej Ordo Iuris, posłów i prawników reprezentujących sygnatariuszy apeli, duet prof. Matyja i lekarz Wrona nie dali za wygraną. Na początku kwietnia lekarze, którzy odważyli się wyrazić odmienne zdanie od obowiązującej narracji rządu, Rady Medycznej i NIL-u, ze zdziwieniem wyciągali ze swoich skrzynek pocztowych pachnące czasami PRL-u wezwania od Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej do osobistego stawienia się w siedzibie NIL na przesłuchanie „w charakterze lekarza” (sic!).

Trzeba powiedzieć jasno, że niektórych funkcjonariuszy NIL nie interesuje za bardzo, czy pacjenci zostaną uczciwie poinformowani o korzyściach i ryzykach szczepień, czy lockdown zniszczy gospodarkę, kulturę i religię, i czy chorzy niecovidowi, którzy przez walkę z koronawirusem zostali zaniedbani, otrzymają właściwą opiekę medyczną. Najważniejsze dla nich jest stanie na straży forowanej przez polskie władze narracji na temat Covid. Jak to celnie ujął prezes NIL prof. Matyja na wspomnianym wyżej posiedzeniu senackiej Komisji ds. Zdrowia: „Trzeba angażować celebrytów, ludzi z pierwszych stron gazet. Oni nie mają żadnej wiedzy, ale oni mają większy wpływ, niż mowa niejednego znawcy, profesora”. 

Lekarz przed podjęciem swojej pracy przysięga być wiernym przesłaniu „Primum non nocere” (po pierwsze nie szkodzić). Ostatnie tygodnie potwierdziły, że sygnatariusze apeli w wielu sprawach mieli rację (nie chcieli szkodzić). Teraz muszą oni, podobnie jak za PRL-u, ponosić konsekwencje pozostawania wiernym swemu sumieniu i etosowi lekarskiemu.
Pacjenci musza sami wybrać, u jakiego lekarze chcą się leczyć, u tego który jest wierny rządowi czy tego, który jest wierny przysiędze Hipokratesa.

Podobne artykuły