maj 20, 2024 | dr n. med. Marek Błażejak

27 maja 2024 r. rozpocznie się w Genewie 77. Światowe Zgromadzenie Zdrowia czyli doroczne posiedzenie najwyższego organu decyzyjnego Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), w którego skład wchodzą przedstawiciele wszystkich krajów członkowskich WHO. Omawiane mają być na nim między innymi projekt tzw. traktatu pandemicznego oraz nowelizacja międzynarodowych przepisów zdrowotnych (IHR). Pomimo że zarówno traktat jak i nowelizacja IHR mają niemniejsze znaczenie społeczne, polityczne i ekonomiczne niż zatwierdzony niedawno przez Radę Unii Europejskiej Pakt o Migracji i Azylu trudno doszukać się w polskich mediach debaty na ich temat.

IHR i traktat pandemiczny złotym środkiem na pandemie?

W listopadzie 2022 r. pojawił się „koncepcyjny projekt zerowy” traktatu pandemicznego, który od tego czasu był kilkakrotnie zmieniany. W styczniu 2023 r. opublikowana została „wersja zerowa” traktatu, w czerwcu 2023 r. „wersja biurowa”, a w październiku 2023 r. „wersja negocjacyjna”. Najnowsza wersja, datowana na 22 kwietnia 2024 r., została odrzucona 10 maja 2024 r. w kolejnej już rundzie negocjacyjnej 194 krajów członkowskich WHO, o czym jako jedno z niewielu polskich mediów informował portal „Rynek Zdrowia”. Dodać należy, że poważne obiekcje co do zmian IHR i traktatu mają między innymi Wielka Brytania, Holandia, USA czy Słowacja. Andrew Stephenson, minister stanu ds. zdrowia i opieki wtórnej w ministerstwie zdrowia Wielkiej Brytanii, oznajmił podczas debaty w parlamencie, że „obecny tekst (traktatu pandemicznego) jest dla nas nie do przyjęcia. Dlatego też, o ile tekst ten nie zostanie zmieniony i dopracowany, nie podpiszemy się pod nim”. Jeszcze dalej poszli posłowie Izby Reprezentantów Holandii (niższej izby parlamentu). W przyjętym w kwietniu br. przez Izbę w Hadze oświadczeniu czytamy, że: „mając na uwadze, że lekceważenie zobowiązań proceduralnych wynikających z IHR i brak jasności co do związku między zmienionymi IHR a nowym traktatem pandemicznym podważa międzynarodowy porządek prawny, a tym samym demokratyczną legitymację tych ustaleń i narusza art. 55 IHR, który wymaga, aby proponowane poprawki zostały przedłożone państwom stronom co najmniej cztery miesiące przed obradami i głosowaniem na Światowym Zgromadzeniu Zdrowia, rząd został poinstruowany, aby w trakcie Światowego Zgromadzenia Zdrowia zażądał odroczenia głosowania nad poprawkami, a tym samym nad IHR i nowym traktatem pandemicznym, a jeśli takie odroczenie nie zostanie osiągnięte, zagłosował przeciwko proponowanym poprawkom do IHR i traktatowi pandemicznemu”. Również 49 republikańskich senatorów USA domaga się od administracji Bidena wycofania poparcia dla poprawek do IHR i zerwania negocjacji w sprawie traktatu pandemicznego. W liście do prezydenta Bidena z 1 maja 2024 r. ostrzegają oni, że zmiany IHR i traktat pandemiczny są wybrakowane i „znacznie zwiększyłyby uprawnienia WHO w sytuacjach nadzwyczajnych w zakresie zdrowia publicznego i stanowiłyby niedopuszczalne naruszenie suwerenności Stanów Zjednoczonych”. Zmiany IHR oraz traktat pandemiczny są zaś gorliwie popierane przez kanadyjski rząd Justina Trudeau, który według Klausa Schwaba, szefa Światowego Forum Ekonomicznego (WEF), pozostaje pod kontrolą WEF i którego wielu członków uczestniczyło w programie Młodych Globalnych Liderów WEF. Także niemiecki parlament zgodził się w maju 2023, aby poprzeć zmiany w IHR i wprowadzenie traktatu pandemicznego. Przeciwko byli jedynie posłowie opozycyjnej Alternatywy dla Niemiec (AfD), partii która według szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen stanowi wraz z polską Konfederacją i francuskim Zjednoczeniem Narodowym zagrożenie dla demokracji w Europie. Czy dla Niemki stojącej na czele Komisji demokracja oznacza zatem zniewolenie społeczeństwa pod płaszczykiem walki o zdrowie? Rząd Tuska i kontrolowane przez niego media milczą zaś do tej pory na temat zmian IHR oraz traktatu pandemicznego. Czy premier i minister zdrowia scedowali całkowicie wypracowanie nowych IHR i traktatu pandemicznego na Komisję Europejską?

Do czego dąży WHO i stojący za nią inwestorzy?

Zmiany IHR i traktat pandemiczny mają na celu nadanie WHO daleko idących uprawnień jako centralnemu globalnemu organowi we wszystkich kwestiach zdrowotnych – kosztem suwerenności narodowej i wolności osobistej zwykłych ludzi.

Lista uprawnień, które mogą zostać przekazane WHO w wyniku przeforsowania zmian IHR i wdrożenia traktatu pandemicznego rozciąga się od ogłaszania pandemii i narzucania restrykcji, takich jak lockdowny czy też wprowadzania obowiązkowych szczepień przez samego dyrektora generalnego WHO, po globalną kontrolę produkcji i dystrybucji produktów, które mają pomóc w zwalczaniu pandemii oraz monitorowanie społeczeństwa i manipulowanie opinią publiczną. Ponadto WHO drastycznie rozszerza pojęcie zdrowia i chce nim objąć zmiany klimatu, ochronę środowiska i różnorodność biologiczną. Jeśli nawet nie dojdzie do pandemii, przygotowywanie się do niej miałoby stać się istotną częścią opieki zdrowotnej. W przyszłości WHO spodziewa się częstszego występowania pandemii, zwłaszcza w postaci chorób odzwierzęcych: przenoszenia wirusów z dzikich lub domowych zwierząt na ludzi, spowodowanego z kolei zmianami klimatycznymi. Z tym poglądem nie zgadzają się jednak autorzy raportu „Racjonalna polityka zamiast paniki” opracowanego przez zespół profesora Garretta Wallace Browna w lutym br. na Uniwersytecie Leeds. W raporcie stwierdzono, że dane i dowody naukowe miernie potwierdzają obecne założenia WHO dotyczące ryzyka pandemii, sugerując, że pośpiech we wdrażaniu nowych ram prawnych do walki z pandemią jest nieuzasadniony i że potrzeba więcej czasu, aby wypracować zasady działania, która pozwolą właściwie reagować na rzeczywiste ryzyko pandemii w szerszym kontekście opieki zdrowotnej. WHO uważa poza tym, że silniejsza współpraca międzynarodowa pod przewodnictwem WHO ma rzekomo być niezbędna, aby zapobiegać pandemiom, rozpoznawać je na wczesnym etapie i skutecznie je zwalczać. Wybranym środkiem do tego celu miałyby być szczepienia, głównie te oparte na nowatorskiej technologii zmodyfikowanego mRNA, które w przypadku koronawirusa zawsze były uznawane przez WHO jako „skuteczne i bezpieczne”. IHR i traktat pandemiczny umożliwiałyby podtrzymywanie permanentnego stanu zagrożenia, zarówno w trakcie trwania domniemanych pandemii jak i pomiędzy nimi oraz ustanowienie globalnego łańcucha dostaw i sieci logistycznej do zarządzania pandemiami, na których oczywiście zarabialiby sponsorzy WHO.

Jakie są główne założenia projektu traktatu pandemicznego?

W trakcie negocjacji traktatu pandemicznego jego główne założenia ulegały ciągłym zmianom. Na przykład obowiązujące od lat w dokumentach instytucji ONZ odniesienie do godności ludzkiej, praw człowieka i podstawowych wolności człowieka zostało usunięte w poprzednich wersjach traktatu na rzecz „zasad sprawiedliwości, integracji i spójności”. W najnowszym projekcie zostały one jednak ponownie wprowadzone i uzupełnione o postulat promowania sprawiedliwości i solidarności między państwami członkowskimi.

Według najnowszego projektu WHO nie ma już wydawać zaleceń, ale wiążące dyrektywy, które muszą być przestrzegane przez państwa członkowskie. Obecny projekt traktatu pandemicznego podkreśla wprawdzie odpowiedzialność państw członkowskich za promowanie zdrowia i dobrobytu ich obywateli w odniesieniu do wszystkiego, co ma związek z pandemiami. Zobowiązanie to może jednak okazać się fikcją, jeśli jednocześnie podkreślona zostanie rola WHO jako organu wiodącego i koordynującego międzynarodowe działania w zakresie zdrowia, w tym zapobieganiu pandemii.

Dyrektor Generalny WHO może de facto samodzielnie ogłosić i zakończyć stan zagrożenia zdrowia publicznego oraz, w razie potrzeby, stan zagrożenia pandemią w danym kraju lub regionie. Państwa członkowskie będą wówczas zobligowane nie tylko by reagować na ewentualną pandemię, ale też by wdrażać szeroko zakrojone działania, które miałyby jej zapobiegać, między innymi poprzez programy szczepień czy narzucaną z góry politykę klimatyczną. Państwa członkowskie byłyby w tym zakresie prawnie odpowiedzialne przed WHO. Środki i monitorowanie związane z pandemią zostałyby wprowadzone na stałe, co sprawiłoby, że w państwach członkowskich WHO obowiązywałby stan nieustannego zagrożenia zdrowotnego.

W przyszłości państwa członkowskie miałyby nie tylko walczyć z chorobami, ale też narzucać społeczeństwom wymagania dotyczące zdrowia. W tym celu wprowadzony miałby zostać system globalnych świadectw zdrowia z certyfikatami potwierdzającymi przejście badań, przyjęcia szczepień, przeprowadzenia działań profilaktycznych czy też poświadczającymi miejsca pobytu podczas podróży. Wielu polskich polityków i dziennikarzy, którzy w ostatnich latach opowiadali się za totalitarnymi restrykcjami covidowymi, takie rozwiązania zapewne by ucieszyły. Dlaczego nie ma jednak debaty publicznej na ten temat? Nawet jeśli pod koniec maja br. w Genewie nie dojdzie do porozumienia państw członkowskich – co jest prawdopodobne – to instytucje międzynarodowe jak WHO czy WEF oraz potężne prywatne korporacje na pewno dalej będą dążyć do ograniczania praw obywatelskich pod płaszczykiem walki z rzeczywistymi i urojonymi zagrożeniami zdrowotnymi. Debata publiczna jest zatem niezbędna.

Warto też dodać, że promowane przez WHO hasło „One Health” (Jedno Zdrowie) rozszerza pojęcie ochrony zdrowia o niemożliwą do opanowania liczbę możliwych zagrożeń: Zmiany klimatu, ochrona środowiska, bioróżnorodność, ekosystemy (w tym dzika przyroda, rośliny). Wszystko, co może mieć wpływ na fizyczne, psychiczne lub społeczne samopoczucie ludzi, może w przyszłości skłonić WHO do działania: Słabe plony, „niewłaściwe” odżywianie, zanieczyszczenie środowiska, infekcje u zwierząt (domowych), ale także rozprzestrzenianie się myślozbrodni (np. na temat przydatności środków do walki z pandemią, terapii czy szczepionek).

WHO miałaby też decydować, które produkty medyczne, leki i szczepionki są dozwolone, a które nie (np. alternatywne metody leczenia czy leki off-label). WHO miałaby w ten sposób znaczący wpływ na produkcję i dystrybucję produktów służących walce z pandemią. Po ogłoszeniu stanu zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym (PHEIC), WHO mogłaby przejąć kontrolę nad zasobami produkcyjnymi i decydować o łańcuchach dostaw.

WHO chciałaby też decydować o rozdziale produktów zdrowotnych (np. szczepionek). Bariery w wydawaniu zezwoleń miałyby zostać usunięte, a kontrole jakości miałyby być przeprowadzane w mniejszym zakresie, aby leki i szczepionki były dostępne w jeszcze krótszym czasie. Koalicja na rzecz szczepień CEPI – publiczno-prywatny sojusz WHO, rządów, Komisji Europejskiej, instytucji badawczych, przemysłu szczepionkowego i prywatnych darczyńców na rzecz badań i rozwoju nowych szczepionek – do której WHO wielokrotnie pośrednio się odnosi i która skupia głównych darczyńców WHO, postawiła sobie za cel opracowanie nowych szczepionek w ciągu 100 dni. W związku z tym technologia modyfikowanego mRNA miałaby w przyszłości stać się standardem.

Projekt traktatu pandemicznego nie zabrania też – o zgrozo – inżynierii wirusów (gain of function), mimo że istnieją uzasadnione podejrzenia, że SARS-CoV-2, koronawirus wywołujący covid, został wyhodowany w laboratorium w chińskim Wuhan.

WHO ma immunitet w państwach członkowskich, krajowe środki prawne (np. skargi, pozwy sądowe) nie będą miały zastosowania, nie byłoby też żadnej międzynarodowej kontroli prawnej WHO. Wręcz przeciwnie: jeśli Światowa Organizacja Zdrowia ogłosi stan zagrożenia zdrowia publicznego, państwa członkowskie musiałyby uznać ją za organ koordynujący działania przeciwpandemiczne i byłyby prawnie zobowiązane je natychmiast wdrażać.

Co możemy zrobić, by nie dopuścić do zainstalowania autorytarnego systemu walki z zagrożeniami zdrowotnymi?

Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że WHO jest organizacją finansowaną głównie przez prywatnych inwestorów i forsowane przez nią programy realizują przede wszystkim ich interesy, a nie interesy państw członkowskich. Niestety wielu ludzi ciągle żyje w przekonaniu, że WHO to dobroczynna organizacja humanitarna troszcząca się wyłącznie o nasze zdrowie. Warto też przyłączać się do inicjatyw publicznych, które bronią interesów zwykłych obywateli. Jedną z nich jest list otwarty do WHO przygotowany przez dr Silvię Behrendt, prawniczkę specjalizującą się w prawie administracyjnym, założycielkę i dyrektor Agencji Globalnej Odpowiedzialności za Zdrowie (GHR). Podczas grypy H1N1, znanej jako świńska grypa, pełniła ona funkcję doradcy prawnego WHO. W liście tym Behrendt domaga się wraz z kilkoma współautorami odroczenia terminu przyjęcia poprawek do międzynarodowych przepisów zdrowotnych i traktatu pandemicznego na 77. sesji Światowego Zgromadzenie Zdrowia. List w wersji polskiej jest dostępny tutaj. Podpisało go już kilkanaście tysięcy ludzi z całego świata. Wspierajmy też organizacje takie jak Ordo Iuris, które aktywnie śledzą przebieg negocjacji dotyczących IHR i traktatu pandemicznego oraz wydają ekspertyzy prawne na ten temat.

Pamiętajmy też o nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego i nie wybierajmy kandydatów, którzy w ostatnich latach popierali totalitarną politykę pandemiczną WHO. Pomocną może być tutaj książka wydana przez wydawnictwo 3DOM „Koronaświry – Cytaty hańby”, która dokumentuje, kto opowiadał się za ograniczaniem praw obywatelskich i nieludzkimi restrykcjami covidowymi. Nie bądźmy bierni!