Śmierć czyha w Nowym Jorku – Część II

Dzisiaj kolejny odcinek relacji Lucyndy Kondrat z Nowego Jorku. Opowiadamy o tragedii tysięcy pensjonariuszy domów opieki społecznej, którzy w skutek błednego zarządzania kryzysowego przez gubernatora Andrew Cuomo umierali w samotności na Covid-19.


Mało wciąż znanym aspektem nowojorskiego skandalu jest sposób, w jaki pracowników medycznych wykorzystywano do opieki i jednocześnie narażano na Covid-19 w domach dla upośledzonych. Ujawniło to paru informatorów w wywiadzie dla The Wshington Examiner opisując metody jakimi władze stanowe zmuszały ich do pracy w kilku różnych ośrodkach na raz. Roznosili przez to wirusa do miejsc dotąd niezainfekowanych. Pracownicy albo nie byli testowani ( podobnie niektórzy chorzy)  albo pozytywne wyniki testów ignorowano. Stosowano rotację bez zgody i uprzedzenia pracowników. Dowiadywali się o konkretnym miejscu pracy danego dnia o 7 rano. Trzeba pamiętać, że brakowało w tych domach osobistych ochronnych kombinezonów, a nawet rękawiczek czy masek. Szczególnie bały się tej pracy matki małych dzieci. Pracownikom protestującym grożono różnymi sankcjami łącznie ze zwolnieniem z pracy. W ten sposób władze stanowe próbowały przykryć pogarszający się stan liczebny pracowników medycznych na skutek coraz liczniejszych zachorowań wśród nich oraz ich podopiecznych. The Washington Exmainer ocenia, że ponad 10 tysięcy pracowników domów opieki zaraziło się wtedy wirusem SARS-CoV-2, a 33 z nich zmarło. Z danych wynika, że zmarło także ponad pół tysiąca osób upośledzonych w różnym wieku. Do masowych zarażeń dochodziło z powodu mieszania pracowników i pacjentów w domach zarażonych i wolnych od wirusa. Nic dziwnego, że ilość zakażonych w Nowym Jorku rosła tak drastycznie bijąc rekord USA i świata. Za sprawą niebezpiecznych rozporządzeń Andrew Cuomo zamienił domy opieki wolne od wirusa w pułapki śmierci dla podopiecznych i ich opiekunów.

W styczniu  wybuchła jak bomba prawda skrywana dotąd przez gubernatora i jego sztab. Zdetonowała ją Melissa DeRosa, sekretarka Andrew Cuomo, podczas telefonicznej konferencji ze stanowymi liderami Partii Demokratycznej. Ujawniła, że biuro gubernatora zataiło prawdziwe dane liczbowe ofiar Covida- 19 w domach opieki i ośrodkach dla upośledzonych. Doniósł o tym nazajutrz The New York Post , a po nim inne media, opisując skandal i cytując m.in. “przeprosiny” Melissy DeRosa pod …adresem partii. Sekretarka Cuomo wyraziła żal, że “to co się stało jest nie fair, bo stawia demokratów w złym świetle względem republikanów”. Prosiła też partyjnych kolegów o wyrozumiałość ze względu na kontekst sprawy, za który winę ponosi Donald Trump. Twierdziła, że jego tweety zmusiły biuro Cuomo do ukrycia całościowych danych w obawie przed politycznie motywowanym śledztwem federalnym. Zatwardziałość grzeszników zdradza zrzucanie winy na innych oraz żal z powodu wpadki zamiast żalu za popełnione zło. Na razie nie wiadomo czym kierowała się DeRosa wbijając nóż w plecy szefowi. Wiadomo natomiast coraz więcej o tym, jak ukrywano ślady przestępczych działań.

Zarówno rodziny jak i władze federalne i stanowe oraz nowojorscy kongresmeni bezskutecznie domagali się ujawnienia wszystkich danych dotyczących zmarłych w szpitalach i domach opieki. Przy trwającej w ubiegłym roku ciszy/blokadzie medialnej trudno było nadać rozgłos nowojorskiej tragedii. Jedyną słyszalną czasem postacią była Janice Dean, meteorolog z telewizji Fox News, której mąż stracil oboje rodziców w domu opieki. Korzystając z prawa Freedom of Information Law (Ustawa o wolności informacji) Janice Dean z mężem zaangażowali się w akcję ujawnienia prawdziwych danych liczbowych ofiar i ukarania winnych. Przeszkadzał w tym od początku gubernator Cuomo. Wszyscy, którzy od miesięcy domagali się ujawnienia danych liczbowych ofiar byli blokowani: od instytucji medialnych po prywatnych obywateli. W sierpniu gubernator zablokował także ujawnienie danych dla Departamentu Sprawiedliwości, o które Waszyngton zwrócił się do władz Nowego Jorku oraz trzech innych stanów. Jako wymówkę odmowy udostępnienia danych Melissa DeRosa podała strach przed rzekomo upolitycznioną akcją republikanów pod pozorem śledztwa. Kiedy w październiku US Justice Department rozszerzył dochodzenie domagając się wydania danych dotyczących także wielu prywatnych domów opieki, rzecznik prasowy gubernatora Cuomo orzekł, że to “politycznie motywowana zagrywka i ohydne nadużycie władzy”. Cuomo blokował też interpelacje kongresmenów i stanowy departament sprawiedliwości pod pretekstem przygotowania danych dla władz federalnych. Nawet dochodzenie prowadzone od ubiegłego roku przez Letitię James, demokratkę stojącą na czele stanowego departamentu sprawiedliwości nie przebiło się przez blokadę gubernatorską.

Zdumiewający jest fakt, że formalny raport Letiti James ze stycznia bieżącego roku na temat pandemii koronawirusa nie zawiera ostatecznej liczby nowojorskich ofiar śmiertelnych. Nawet najwyższy funkcjonariusz wymiaru sprawiedliwości stanu nie miał mocy wydobycia tych danych z rąk Andrew Cuomo. Raport szacuje, że prawdziwa liczba ofiar może być o połowę wyższa niż podawana przez stanowy wydział zdrowia, ale nie mówi o tym, że posiada on dokładniejsze dane, tylko nie chce ich ujawnić. Dopiero po opublikowaniu raportu pod koniec stycznia 2021 komisarz departamentu zdrowia zmienił stanowisko i przyznał, że w domach opieki zmarło o ok. 50% osób więcej niż podawano. Dziś wiemy, że zmarło około 15 tysięcy osób. Komisarz Howard zasygnalizował, że ostateczna liczba ofiar może być jeszcze wyższa. Nie wiadomo czy Letitia James nie prosiła o dokładne dane z wydziału zdrowia czy tez została zablokowana przez gubernatora. Tego raport James nie wyjaśnia. Jej zasługą jest natomiast ujawnienie faktu zaniżania danych o około 50 % przez Cuomo i jego sztab. Bez dokładnych danych liczbowych raport James nie daje możliwości wykorzystania go do sformulowania na przyszłość odpowiedniego stosunku liczby chorych do zatrudnionych pracowników medycznych, o co zabiega związek zawodowy pielęgniarek. Idzie o ważną korelację między niższą liczbą opiekunów medycznych a wyższą śmiertelnością chorych. Jednakże brak rzetelnych i całościowych danych z Nowego Jorku nie pozwala wykazać tej korelacji w przekonujący sposób. 

Ciąg dalszy nastąpi …

Podobne artykuły